Pokazywanie postów oznaczonych etykietą acoustic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą acoustic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

kubaterra




któregoś dnia kuba spakował plecak i wyjechał z krakowa do australii. tam spędził pół roku nagrywając swój album. pracował na farmie, siedział w lesie i robił muzykę. 

efekt?

efekt jest czarujący, co zdaje się przyszło mu z dużą lekkością. uwiódł mnie wokalnie, gitarowo i rytmicznie. uwiódł mnie swobodą, którą słychać w każdym dźwięku tego wydania. piękne i polskie. warto wrzucić w słuchawki.





wtorek, 6 maja 2014

novo amor - woodgate, NY




gratka dla fanów bon iver, zawodzących wokali, zawodzących gitar, zawodzącego wszystkiego. muzyka na połamane serduszko albo dla połamania serduszka (w zależności od tego czy preferujemy muzyczny hedonizm czy też masochizm). choć nie tylko, bo w moim odbiorze ta EPka maluje się jako ładny soundtrack do ładnych podróży.

novo amor pochodzi z wielkiej brytani i zawodzi z lekkością, która sprawia, że jego muzyka gładko wpada do ucha. nigdy nie byłam oddaną fanką justina vernona, więc nie mi to oceniać, ale jestem pewna, że novo amor został już ochrzczony jego "synem", "godnym następcą" lub po prostu "europejskim odbiciem".






piątek, 7 lutego 2014

now playing #9 » anthony chorale - ambitions of the son EP


instagram.com/zookarmnik


wydanie, które wylądowało na mojej półce dokładnie dzisiaj, ponad rok po swojej premierze.

do tej pory zapętlane na bandcampie (klik). dziś zapętlam na gramofonie pięknego, białego winyla. 







poniedziałek, 6 stycznia 2014

now playing #5 » moddi - set the house on fire




moddi pojawił się ostatnio ze swoim albumem "set the house on fire" w moim podsumowaniu. w nowym roku nie schodzi z playlisty wpisując się skandynawskim chłodem zarówno w aurę jak i w nastrój.

 

sobota, 14 września 2013

coldair - whose blood





o twórczości Tobiasza Bilińskiego odpowiedzialnego za projekt coldair można mówić wiele i to w samych ciepłych słowach - jest autentyczna, emocjonalna, intymna, oniryczna i ulotna. ale w tej chwili warto wspomnieć o najważniejszym - nowe wydawnictwo niczym nie odstając od poprzednich broni tych pięciu słów będących szeregiem samogłosek AEIOU. broni jedenastoma spójnymi (choć niekoniecznie spójnymi emocjonalnie) kompozycjami. są momenty przy których pojawia się dreszcz (już na samym początku "whose blood". potem podobna atmosfera powtarza się w "i fear death"), są też radosne, są wreszcie i melancholijne (między innymi jeden z moich dwóch faworytów całego albumu - "wraith"). są i takie, którym mówię "wymiękam..." i tu na myśli mam mojego drugiego faworyta - utwór "safe & sound".

dłużej przekonywać nie będę, więcej grzechów nie pamiętam, ale jednym słowem... "whose blood" to po prostu piękna płyta. płyta z okładką, którą ma się ochotę oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. tłuczcie więc swoje świnki-skarbonki, wygrzebujcie złotówki i klik! lub przybywajcie w najbliższy czwartek do warszawskiego klubu powiększenie na pierwszy koncert coldair promujący nowy materiał (gdzie również będziecie mogli nabyć namacalną wersję albumu).




całości możecie przysłuchać się tutaj (klik!)