Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 czerwca 2014

baths - ocean death EP




"ocean death" to wydanie, którego mroczny (a lirycznie nawet smutny) charakter zderza się z radosnymi melodiami. ten paradoks sprawia, że ciężko być w stu procentach pewnym właściwego odbioru EPki. z bathsem mam tak zresztą nie pierwszy raz. i tak jak na obydwu swoich albumach, tak i tu will przypomina słuchaczowi jak dobrym jest instrumentalistą i z jaką subtelnością wplata elektronikę między żywe instrumenty i swój wokal stanowiący melodię większości kawałków.


moim stanowczym faworytem jest tytułowe "ocean death" i głównie dla niego zapętlam EPkę. ten utwór to kokon, z którego w ciągu pięciu minut wyplątuje i wydostaje się na światło dzienne wielobarwny motyl. to ponad pięć minut swoistej ceremonii zapoczątkowanej przez transowy rytm i rytualnie brzmiące pomruki. całość w połowie złamana jest kilkusekundowym szumem oceanu, by chwilę potem do samego końca trwania kawałka prowokować stopy słuchacza do podrygów i tanecznych podskoków. jestem na TAK i "ocean death" dopisuję do listy najlepszych tracków 2014 roku.







wtorek, 8 kwietnia 2014

SOHN - tremors






próbuję przegryźć się z tym albumem i mam pewien drobny problem. drobny problem trwający 3 minuty i 18 sekund. "tremors" odpowiadałby mi spójnie w 100% gdyby wyrzucić z niego "artifice", utwór brzmiący jak hit komercyjnych rozgłośni radiowych. gdyby go wykluczyć, to nota wysoka, ale not przecież nie podaję. sprawdźcie sami:




środa, 5 marca 2014

ishome - confession




lubię jak podrzucacie mi tak dobre wydawnictwa. tym razem kolejne, które umknęło w 2013 roku. 


ishome pochodzi z rosji, mieszka w berlinie. jest zdolna, co stwierdzić można już po pierwszych sekundach odsłuchu. do tego młoda i śliczna, a na swoim fanpage'u pisze o sobie:

"hi! my name is mira and i make electronic music"


z grubsza tyle właśnie informacji o niej wyszukałam. ale więcej chyba nie potrzebuję, gdy pojawiają się w słuchawkach takie dźwięki...









cały album dostępny na spotify - klik. 

wtorek, 7 stycznia 2014

MΛRT - we all need fixing



dziś post z cyklu "miejcie na niego oko", więc oddaję w wasze ręce pierwszy twór młodego chłopaka z bytomia.

MΛRT pod jednym względem wyjątkiem nie jest, z utworem "we all need fixing" było bowiem dość standardowo: od pomysłu do realizacji. realizacja wylądowała na jakiś czas w szufladzie, później wyjęła ją stamtąd myśl "a może jednak świat powinien to usłyszeć?". efektem finalnym jest to, co za moment trafi przez słuchawki prosto do waszych uszu. i tu, na polu dźwiękowym pokazuje już, że jest wyjątkowy. w ciągu trzech hipnotyzujących minut udowadnia, że mniej znaczy więcej.

i choć MΛRT poczęstował dopiero trzema minutami tego, co potrafi, to dzielę się tym z wami, bo do mnie trafił każdą sekundą z osobna. mam przeczucie i nadzieję, że za jakiś czas będzie o nim głośno.

bierzcie, słuchajcie i lajkujcie tu: klik






czwartek, 24 października 2013

hammock, czyli muzyka do poduszki




ciemność, cisza, najbardziej moja ze wszystkich moich poduszek, kołdrowy kokon, głęboka noc - nie wyobrażam sobie inaczej słuchać hammocka. w inny sposób nie da się go doświadczyć w pełni głęboko.

za te soczyście senne dźwięki odpowiedzialni są dwaj panowie ze stanów - marc byrd oraz andrew thompson.
jedni nazwą to ambientem, inni post-rockiem, a ja zwyczajnie nie znalazłam jeszcze muzyki, która tak błogo wprowadzałaby mnie w sen. w rankingu płyt, których drugą połowę zazwyczaj przesypiam "ketonic" i "raising your voice... trying to stop an echo" nie mają zbyt dużej konkurencji. i to nie negatywna recenzja bynajmniej. kojarzę jedynie, że czasem ze snu wyrywały mnie mocniejsze fragmenty perkusyjne albo wyraźniejsze wokale.

przy okazji klip do ich utworu "breathturn" zajmuje jedną z czołowych pozycji wśród najpiękniejszych klipów jakie oczy me widziały...



dobranoc

sobota, 21 września 2013

mountain range - adjustments EP



bad panda records zaatakowało z początkiem września EPką mountain range mówiącego na swój temat tyle:

"just a handfull of old instruments, a laptop, a milion awful ideas and a few acceptable ones, and endless cups of tea"


ładnie płynie, warto nastawić ucha.